Drzewo różane jak na moje ucho i oko ma potencjał marketingowy: podsuwa wyobrażenie róży w estetyczny sposób splecionej z egzotycznym drzewem. A w jaki, to wystarczy tylko wygooglować.
Wygląda więc pięknie, ma pociągającą nazwę, a jak pachnie?
Pewnie różą... ale czy na pewno?
Zapraszam na niedługi tekst o drzewie różanym i jego zapachowej interpretacji uchwyconej w olejku od Laboratorium Dobrego Nastroju.
Drzewo różane (łac. Aniba rosaeodora) to tropikalne drzewo porastające tereny Amazonii, szczególnie Brazylię. Cenione jest jako surowiec zapachowy wykorzystywany w perfumerii i produktach kosmetycznych. Olejek pozyskuje się z tkanki drzewnej (pnia i gałęzi, co też warto wygooglować!) w procesie destylacji z parą wodną.
Jego skład chemiczny zdominowany jest przez linalol, którego zawartość może wahać się od ok. 70 aż do 95%. W mniejszym ilościach towarzyszą mu m.in. α-terpineol, geraniol i α-terpinolen. Tak wysoki udział linalolu przekłada się na świetlisty, świeży, kwiatowy profil, często idący w stronę lawendowej czystości.
Pokrewieństwo zapachowe z różą wynika głównie ze współobecności geraniolu, składnika o słodko-kwiatowym charakterze, a w mniejszym stopniu także z linalolu. Tak więc choć drzewo różane i róża mają pewne punkty wspólne, to jednak wyraźnie rozchodzą się w różne strony.
Jak w takim razie wypada olejek eteryczny na bazie tego pierwszego?
RECENZJA OLEJKU DRZEWO RÓŻANE